Informacja dla osób być może niezorientowanych w temacie. Profil Nurting i zagrożenia dla ochrony przyrody oraz dedykowana strona internetowa powstały jako odpowiedź na przedsięwzięcie pewnej pseudo aktywności turystycznej pod nazwą #nurting. Osoby uczestniczące w tej działalności, postanowiły zejść z wytyczonych i oznakowanych szlaków w Karkonoszach i Sudetach, proponując w zamian wędrówki górskimi potokami. Przeraża przy tym skala bezmyślności, komercyjnej promocji oraz sponsoring – do posta załączamy zrzuty ekranu z oficjalnych profili organizacji i firm. Stąd apel o wyrażenie swojej dezaprobaty i nie promowanie tej działalności.

„Opieram się tylko na informacji z Teleexpressu, gdzie sorry, ale jest przedstawione, że waszym głównym zadaniem jest chodzenie po rzece dla adrenaliny, a przy okazji sprzątanie. To zdecydowana różnica, w tym co Pan napisał, i proszę się nie dziwić, że ludzie, którzy ten materiał obejrzeli, zareagowali wszyscy podobnie. Taka sama interpretacja, tylu osób nie może być przypadkowa. Być może źle Was przedstawiła telewizja, nie wiem, ale nikt tego nie sprostował. Oto cytat ze strony Teleexpressu „A teraz pokażemy państwu, że także odpoczywając warto iść pod prąd. Na przykład górskiego potoku. Nurting, czyli spacer w górę rzeki, to świetna propozycja dla tych, którzy kochają relaks na łonie natury, ale z nutką adrenaliny!”. Tutaj jest mowa tylko i wyłącznie o rozrywce i adrenalinie, nic więcej. W materiale sami zresztą Panowie mówicie, że sprzątacie przy okazji. W takim razie ludzie kojarzą Nurting z kolejnym jakimś ekstremalnym sportem, który odbywa się kosztem natury. Na prawie się nie znam, wiec nie będę dyskutował. Z tego co widzę jesteście Panowie też przewodnikami górskimi, na czym też się nie znam, więc nie będę dyskutował, tego mógłbym nauczyć się od Was. Łączy nas jedna wspólna cecha, a mianowicie lubimy przyrodę, tak mi się przynajmniej wydaje. Znam się na przyrodzie rzek, na ich funkcjonowaniu, na ich ochronie. Poświeciłem temu swoje 25 lat pracy zawodowej i dalej to robię. Szczególnie zajmuję się właśnie takimi małymi potokami i strugami, bo one są pigułką rzeki dużej, w swojej niewielkiej szerokości i głębokości zawierają wszystkie niezbędne elementy rzeki, łącznie z organizmami które tam żyją. W dalszym ciągu nie zmieniam swojego zdania, bo wiem że takie chodzenie po tak wąskim korycie przynosi tej rzece więcej złego niż pożytku z usuniętych śmieci. Zresztą śmieci można dostrzegać z brzegu, i wchodzić po nie w razie potrzeby, nie trzeba brodzić w całym korycie. Brodząc w korycie grupą, po pierwsze płoszycie Panowie ryby i płazy, po drugie niszczycie ich tarliska, miejsca rozrodu, rozwoju, larwy ryb i płazów, wspinając się po kamieniach zdzieracie Panowie warstwę tzw. peryfitonu, najczęściej glonów, które są w takich potokach jedynymi producentami pierwotnymi, niszczycie siedliska bezkręgowców tych które żyją na kamieniach i tych które żyją w wierzchniej warstwie piasku, żwiru czy mułu. Dalej, nie wiem, jak długi jest Wasz marsz w górę rzeki, ale im dłuższy, tym większy negatywny skutek odbywa się na tym eksplorowanym odcinku, a na jeszcze dłuższym odcinku odbywa się spływ materii w dół tej rzeczki. Myślę, że mając taką podstawową wiedzę, powinniście się Panowie zastanowić i przezornie zaprzestać takich praktyk. Jeśli byłoby potrzeba więcej, oczywiście mogę przygotować większy materiał. Napiszę jeszcze co w moim rozumieniu jest w tym wszystkim najgorsze, nie to co Panowie robicie, ale właśnie taka, jak widzieliśmy promocja tego w telewizji. Boje się, ze za Wami pójdą masy młodych nieświadomych ludzi, być może też do sprzątania, ale jak wynikało z materiału „przy okazji”. Jeśli taki Nurting będzie prowadzony w nizinnych rzeczkach, strugach, z miękkim dnem, to zostaną one dosłownie przeorane i zniszczone na kilka miesięcy. Podobnie jest z niektórymi kajakarzami, którzy wybierają celowo małe, płytkie rzeczki i szorują kajakami po dnie, gdzie znajdują się tarliska pstrąga, łososia, troci, lipienia i innych. Niestety na nic zdają się nasze prośby. Jeśli coś nie jest zabronione prawem jest dozwolone, takie dostajemy odpowiedzi. Dlatego takie zachowania uważam, za nierozsądne, niemądre i idiotyczne. Nie pisze tego, aby kogokolwiek urazić, a raczej uświadomić, bo być może Panowie świadomi tego co się złego dzieje przy okazji nurtingu , po prostu nie wiedzieliście. Nie trzeba iść korytem rzeki żeby ją posprzątać, można śmieci obserwować z brzegu i po nie wchodzić w bezpośrednim miejscu lub wyciągać je długimi uchwytami lub innymi narzędziami, tak robimy na Pomorzu. Dziękuję za zaproszenie na sprzątanie Jedlicy, znam tą rzeczkę, jak wszystkie karkonoskie jest piękna. Nie skorzystam, nie dlatego że nie chcę, tylko dlatego że takie prace na rzecz ratowania małych rzek powadzę na Pomorzu, chociaż teraz zupełnie pochłonęła mnie sytuacja na Odrze. Może w innym mniej absorbującym mój czas momencie, skorzystam z zaproszenia. Ja z kolei, zapraszam nad Drawę, tam ciągle jest coś do zrobienia. Z szacunkiem.” – Źródło: FB: prof. dr hab. Robert Czerniawski

Kategorie: Dewastacje

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *